|
Fabuła

Dwie imienniczki zmierzające do Tokio spotykają się w pociągu. Okazuje się, że jedna z nich – Nana Oosaki, jest wokalistką zespołu „Black Stones”. Druga natomiast – Nana Komatsu, to zwyczajna dziewczyna, która postanawia wyprowadzić się z domu i rozpocząć nowe życie w wielkim mieście. Nie są do siebie podobne, mają różne charaktery, spotykają się po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni... Czy aby na pewno?
Nana Komatsu pragnie rozpocząć nowy etap swojego życia – dorosłość. Ta dwudziestolatka jest całkowicie beztroska i naiwna. Postanawia wyruszyć do Tokio, aby się usamodzielnić i być blisko swojego chłopaka Shoujiego, nie mając prawie żadnych perspektyw na przyszłość. W niezbyt przyjemnych okolicznościach spotyka w pociągu swoją imienniczkę – Nanę Oosaki. Okazuje się, że obie są w tym samym wieku i obie również zmierzają do tego samego miejsca - stolicy Japonii. Komatsu bardzo szybko udaje się nawiązać dialog ze swoją „sąsiadką”, bez oporu opowiada o swoim dotychczasowym życiu zupełnie obcej osobie. Oosaki jest skryta, nie mówi zbyt dużo o sobie, lecz nie ignoruje swojej rozmówczyni. Szybko mija im czas i zanim się obejrzą, pociąg dociera na miejsce. Nana spotyka swojego chłopaka, więc druga postanawia zająć się swoimi sprawami. Odwraca się i rusza w drogę. Wydawałoby się, że dziewczyny nie spotkają się już nigdy więcej. Nie są świadome tego, że ich los się odmieni.
Podobieństwa i różnice
„NANA” to anime opowiadające historię dwóch kobiet bardzo od siebie różnych, a jednak podobnych. Obserwujemy zarówno ich wzloty, jak i upadki, romanse, zawody w życiu oraz dramaty. Obie Nany łączy jedna, najważniejsza wspólna cecha: ich życie nie było łatwe. Komatsu musiała cierpieć przez swoich partnerów, bowiem była przez nich wykorzystywana. Okazuje się, że dziewczyna jest łatwowierna i bez problemu można nią manipulować, przez to sama nie daje sobie rady. Z pomocą przychodzi Junko – jej dobra przyjaciółka od najmłodszych lat. Po każdym upadku pomaga jej wstać, lecz raz otwarta rana trudno się goi.
Nana Oosaki gdy była mała, została porzucona przez swoją matkę. Była trudnym dzieckiem, sprawiała problemy. Wraz z Yasu, Nobu oraz Renem zakładają punkową kapelę „Black Stones”. W wieku osiemnastu lat Nana była już w związku z Renem – basistą zespołu. Ten jednak postanawia zrezygnować z grania w ich ‘bandzie’ na rzecz Trapnest. Oferta jest nie do odrzucenia, gdyż umożliwia mu rozwój i zarobek – a tego właśnie pragnął. Tak więc ich związek legnie w gruzach, a Nana po roku wyruszy za swym ukochanym, reaktywuje kapelę bez niego i podbije scenę muzyczną stolicy. Dziewczyny znów się spotykają, tym razem w mieszkaniu nr 707 i zamieszkają razem. W międzyczasie pojawią się znane z opowiadań Nany Oosaki postacie: Yasu i Nobu.
W „NANIE” pełno jest wątków psychologicznych i miłosnych. Poruszane są trudne tematy, takie jak wykorzystywanie seksualne i zażywanie używek. Anime w założeniu jest przeznaczone przede wszystkim dla kobiet. Jego forma ściśle przypomina typowe seriale, których pełno w telewizji. Płci pięknej z pewnością spodoba się ta pozycja, bowiem różnorodność postaci, ich dotychczasowe życie oraz obecne historie potrafią nieźle wciągnąć, aż nie chce się odchodzić od monitora. Co wyróżnia tę produkcję od innych, typowych dla dziewcząt animacji? Odpowiedź jest jedna: muzyka. Ścieżkę dźwiękową tworzy znana w Japonii wokalistka Olivia oraz Anna Tsuchiya. Openingi jak i endingi po prostu porywają! Sam wstęp do dalszych losów bohaterów jest pomysłowo zrobiony. Całość jest przedstawiona w formie retrospekcji, gdyż zawsze na początku każdego odcinka któraś z dziewcząt zaczyna opowiadanie w stylu „Hej Nana, pamiętasz jak...”. Z początku można pomyśleć, że ta seria opowiada głównie o Nanie Oosaki oraz jej zespole, karierze, życiu. Ilość początkowych odcinków praktycznie w całości poświęconych wokalistce „Black Stones” jest duża. Fanom tej Nany z pewnością się to spodoba. Wiele kwestii pozostawionych jest bez wyjaśnienia, co budzi niedosyt. Pod koniec serii autorzy jednak zapowiadają dalszy ciąg, więc możemy spodziewać się kontynuacji w niedalekiej przyszłości.
Na zakończenie...
Swoją popularność „NANA” zyskała nie tylko dzięki wspaniałej muzyce, lecz dzięki klimatowi. Całość wspaniale ze sobą współgra. Powiem szczerze, postacie zostały świetnie skonstruowane. Przyznam, że od samego początku wciągnęła mnie bezgranicznie właśnie psychologia danych osób, ich sposób bycia oraz chęć poznania ich dalszych losów. Gdy obejrzycie pierwsze odcinki, będziecie pragnąć więcej i więcej. Polecam tę serię każdemu fanowi dobrej muzyki, ciekawej fabuły oraz tym, którzy szukają sporej uczuciowości w anime.
|