|
Devil May Cry
Deja vu – to moje pierwsze odczucie po obejrzeniu serii Devil May Cry. Pewne wątki przypominają zapewne dobrze znane wam anime - "Hellsing". Seria, choć krótka, bo ma 12 odcinków, jest dosyć wciągająca. Głównym bohaterem jest Dante, syn potężnego demona Spardy, żywiący się pizzą i lodami truskawkowymi pół demon, pół człowiek, który to postanawia mścić się na wszystkich ze swojego gatunku. Jego firma "Devil May Cry" zajmuje się zabijaniem upadłych aniołów za sporą sumkę, jednak mimo wszystko całe życie jest bez grosza przy duszy. Dante jednak nie pracuje w pojedynkę. Jego wspólnikiem jest Morrison, który to często wpada, aby umożliwić mu napełnienie kieszeni. Nasz główny bohater od samego początku jest tajemniczą postacią. Po obejrzeniu pierwszego odcinka (zaznaczam, że nie grałem w serię gier "Devil May Cry") dowiadujemy się najważniejszego - jak brzmi imię bohatera oraz to, czym się zajmuje. Upływający czas umila mu Patty Lowell - sierota, która rzekomo jest spadkobierczynią fortuny. Często napotyka na znajomą, u której ma spory dług do spłacenia - Lady oraz (spekulacje) byłą wspólniczkę posiadającą władzę nad piorunami - Trish. One również zajmuje się likwidacją wszelkiego paskudztwa, jakim są demony.
O fabule słów kilka.
Anime rozpoczyna się od momentu, gdy Dante siedzi w pubie i składa zamówienie na lody truskawkowe. Nie czeka jednak zbyt długo. Gdy rozpoczyna walkę z demonami ma się ochotę na więcej, ale... w pewnym momencie widz orientuje się, że już po sprawie. Dante chowa miecz i odchodzi, a na twarzy odbiorcy rysuje się niezadowolenie. Wszystkie walki Dantego z demonami są szybkie, ale za to efektowne. Jak można było się spodziewać syn Spardy rozwala (dosłownie) każdego za pomocą swojego miecza i pistoletów bez żadnych oporów i problemów.
Pierwszym zadaniem Dantego jest "opieka" nad młodą Patty Lowell - dziedziczki fortuny. Okazuje się jednak, że Patty nie jest żadną spadkobierczynią, lecz została wplątana w spisek. Świat ukazany w DMC, jest podobny do rzeczywistego - normalni, słabi ludzie traktowani są jak najniższe warstwy społeczne i nie mają pojęcia o tym, co się dzieje wokół nich. Natomiast ludzie szlachetnie urodzeni i silni, trzymający władzę mają własne, "undergroundowe" życie. Dante nie raz będzie musiał zmierzyć się z wieloma intrygami i sprzecznościami losu. Myślicie, że wszystkie odcinki wyglądają tak samo? Coś w tym jest... monotonna walka z demonami, które niczym (poza wyglądem) nie różnią się od innych - to po prostu nudne! Jednakże pojawienie się Lady, a później Trish umili nam śledzenie losów Dantego (czy może być coś lepszego, niż pojawienie się potężnej cud-piękności miotającej piorunami to tu, to tam? :P).
Fabuła w wielu momentach nie trzyma się całości. Myślę, że ideą tej produkcji miało być przede wszystkim zachęcenie do zapoznania się z serią gier Capcomu "Devil May Cry" oraz odmłodzenie tytułu. Jeśli uważacie, że anime jest odzwierciedleniem gry, to się grubo mylicie. Czy to ma w ogóle jakieś plusy? – zapytacie. Odpowiem: owszem, klimat jest naprawdę fantastyczny! Wszechobecny półmrok daje niesamowite wrażenia podczas walk, jak i również innych wątków. Wszystko jest jakby tajemnicze, nie do końca jasne.
Muzyka również jest mocną stroną tej produkcji. Zarówno opening jak i ending są przyzwoite, a kawałki puszczane podczas akcji są jak same anime – tajemnicze, mroczne i złowrogie. Postawa Dantego jako hardcore'owca i luzaka wobec życia i otaczającego go świata jest dosyć zabawna. O tak! Humoru w tej serii również nie brakuje. Nie raz uśmiechniecie się oglądając owe anime. Wszystko to sprawia, że Devil May Cry rośnie w moich oczach. Dopiero w ostatnich odcinkach Dante pokazuje co to znaczy mieć siłę upadłego anioła. Podczas walki ze słabym demonem, który przejął moc potężnego Abigaial wydaje się, że nasz główny bohater umiera. Jednak nie tak łatwo jest pokonać syna Spardy - najpotężniejszego z demonów. Tak naprawdę początek serii ma podsycać nasz apetyt, aby na koniec zadowolić rządzę zwrotu akcji i krwi. Cóż, po oglądnięciu serii czułem spory niedosyt. Autorzy mogliby rozbudować akcję i wytłumaczyć pewne wątki związane z życiem Dantego i jego życiowego celu. Nieuważni odbiorcy mogą pogubić się w niektórych wątkach, gdyż nie wszystkie kwestie są wytłumaczone tak, jak być powinny.

Podsumowanie.
Ogólnie rzecz biorąc "Devil May Cry" jest ciekawą produkcją wartą tych paru godzin oglądania. Świetne efekty specjalne, montaż i klimat z pewnością przemawiają za dodaniem tej serii do filmoteki. Nie będę rozpisywał się więcej na temat tej produkcji, gdyż zdradzenie zbyt wielu faktów zepsułoby oglądanie widzowi. Podsumowując: jeśli oglądaliście takie anime jak "Hellsing", czy "Blood: The Last Vampire" i spodobało się Wam, to z pewnością "Devil May Cry" jest pozycją obowiązkową! Polecam!
atutor: hardkOre
|