| Chronicles of the Heroic Knight |
Bogini stworzenia Marfa i bogini zniszczenia Kardis od niepamiętnych czasów walczą ze sobą o panowanie nad wyspą Lodoss. Przy pomocy swych wyznawców wciąż na nowo kontynuują pradawną bitwę w której obie zadały sobie śmiertelne rany. Gdy zło zalegające mroczną wyspę Marmo staje się na tyle potężne by spróbować zawładnąć światem, zbiera się grupa bohaterów z pozostałej części kontynentu, którzy, kierowani mocą Marfy, staczają z nim zacięty pojedynek. Taka właśnie rola przypadła miedzy innymi Parnowi i Deedlit w pierwszej części „Kronik wojny na Lodoss”; (3 tomy mangi i seria OVA). Pokonując siły ciemności bohaterowie sprawiają, że zło na jakiś czas zostaje powstrzymane, a lud Lodoss wychwala ich czyny w pieśniach, jednak samego zła nigdy nie da się do końca unicestwić. Istnieje ono zawsze obok dobra a krucha równowaga miedzy tymi dwoma siłami niejednokrotnie zostaje zachwiana. Gdy zło znów przybiera na sile, mieszkańcy wyspy Lodoss potrzebują kolejnego bohatera, który ocali świat przed zagładą.
W Chronicles of the Heroic Knight (seria TV i 6 tomów mangi) rola ta przypada Sparkowi. Spark jednak w żaden sposób nie pasuje do wizerunku herosa, bo jak można nazwać bohaterem kogoś kto jednego dnia traci nadzieję na zostanie rycerzem, robi z siebie głupca przed królem i podziwianym przez siebie Parnem, przez swa brawurę pozawala by okradziono skarbiec i o mało co nie doprowadza do zagłady królestwa Flaim. Spark i jego towarzysze w ciągu całej serii popełniają mnóstwo błędów przez co w oczach widza stają się bardziej ludzcy i w jakiś tam sposób nam bliżsi. Nie jest to kolejna wyprawa pod hasłem „chodźmy uratować świat”. Spark dostaje zadanie odzyskania skradzionych przedmiotów, bez informacji na temat ich w prawdziwej wartości, przez co przez większość czasu jest poirytowany, bo tak naprawdę chciałby udać się na wojnę wraz z całym rycerstwem Flaim. Chociaż w końcu bohaterowie pokonują zło, to przez cały czas są przekonani że ich wyprawa jest bezcelowa i nikomu niepotrzebna, a kolejne zadania zlecane przez króla to poczucie tylko pogłębiają. Jeśli chodzi o drużynę, to także sprawia ona wrażenie zbieraniny skazanej na porażkę. Mamy tu byłego kupca i złodziejkę miedzy którymi co chwila wybuchają konflikty, półelfkę gadułę (ah jak ciężko przy niej przesłuchać jeńca gdy ta swymi wywodami nie dopuszcza go do głosu), olbrzymiego maga bojącego się wszystkiego co mroczne i złe, i kapłana krasnoluda, który za wszelką cenę pragnie zrobić z giermka Sparka prawdziwego wojownika.
Mangę „Chronicles of the Heroic Knight” śmiało mogę polecić wszystkim. W całej serii Lodoss dziwnym faktem jest, że jej autor - Ryo Mizuno - przy każdej serii korzysta z usług innego rysownika, przez co kreska w „Record of Lodoss war” autorstwa pana Yoshihiko Ochi mocno różni się od tej autrostwa Masato Natsumoto - grafika w dalszej części, ale do obu można się przyzwyczaić.
Gorzej ma się rzecz z serią anime. Tu twórcy postawili sobie za cel połączyć zgrabnie w jedną całość wydarzenia z serii OVA z serią TV, co im zupełnie nie wyszło. Oglądając serię TV (27 odcinków) najlepiej nie wiedzieć nic o wcześniej istniejącej serii, gdyż inaczej robi się widzowi sieczka w głowie. Dawni przyjaciele nagle poznają się od początku, postacie uśmiercone w OAV tu cudem ożywają bez żadnej informacji jak to się stało. Na początku drużyna Parna walczy o berło smoka i kryształową kulę dusz (przedmiotem za którym w dalszej części ugania się Spark) by przedmioty te nie wpadły w ręce Ashrama nowego władcy na Marmo, a dopiero później wydarzenia w anime zbiegają się z tymi opisanymi w mandze.
Myślę że jest to pozycja obowiązkowa tylko dla fanów fantasy, elfek z olbrzymimi uszami i każdego kto kiedykolwiek zagrał ze stworzoną na podstawie tej serii grą Lineage 2.
|
|