
Nie chodzi tu bynajmniej o Jeffa Becka, czy Becka(Davida Campbella) lecz o anime o tym samym tytule. Opowiada ono historie grupki przyjaciół, którzy zakładają własny zespół muzyczny i postanawiają zostać... oczywiście gwiazdami.
Zespół nazywają Beck, co jest imieniem.... psa jednego z głównych bohaterów, grają rocka, a muzyka jest ich całym życiem.
Anime to ma w sobie coś wyjątkowego powodującego, iż z zapartym tchem śledzimy każdy kolejny odcinek. Nie tylko skupia się na samym zespole - jego sukcesach, bądź porażkach, lecz również na dojrzewaniu głównego bohatera, Koyukiego, jego problemach – zarówno życiowych, szkolnych, jak i miłosnych. Inni bohaterowie również mają swoje historie, nieraz i tajemnice, problemy, co powoduje, iż jest to bardzo rozbudowane anime. Jest tu prześmieszny staruszek, Sato Ken'ichi,(moja ulubiona postać ;) ) którego pasją są cztery rzeczy: pływanie – był na olimpiadzie, gra na gitarze, stary brytyjski rock i kobiety.
Fani zespołu Red Hot Chili Peppers dopatrzą się w samym BECKu licznych podobieństw do tego jakże kultowego rockowego bandu. Autor mangi, Harold Sakuishi, na której oparto tą serie jest wielkim fanem RHCP, którzy byli dla niego częściowo inspiracją do stworzenia owej historii. I tak za przykład podam, iż basista BECKa Taira swoim zachowaniem na scenie i wyglądem przypomina Flea, gitarzysta Ryusuke Johna, a i Chad, perkusista RHCP, ma swojego odpowiednika. Tylko Anthony nie był pierwowzorem dla żadnej postaci z Becka. Stał się nim jednak oficjalnie podczas spotkania Harolda z redhotami, gdy autor Becka pokazywał Flea i Chado`wi ich odpowiedników w Becku i nagle pojawił się Anthony i spytał się czy ta postać (Koyuki) to on. Harold zbyt podekscytowany potwierdził i tak oficjalnie Anthony stał się pierwowzorem dla Koyukiego. (relacja z tego spotkania została utrwalona w mandze „Under the Bridge” też stworzonej przez Harolda).
Beck mimo świetnych muzycznie członków, zamiłowania i poświęcenia zmaga się z wieloma problemami. Pieniądze, spory wewnętrzne, czy konkurencja wcale nie należą do największych. Ma za wroga najpotężniejszego człowieka w japońskiej branży muzycznej, co uniemożliwia mu wielki sukces, a ponadto jednemu z członków zespołu depczą po piętach gangsterzy. Co zrobią? Jak sobie poradzą? Czy wręcz, w ogóle sobie poradzą?
Teraz parę słów o muzyce. Anime zaczyna się przyjaznym rockowym utworem autorstwa Beat Crusaders pod tytułem „I Was Born to Hit in America” – przez wielu uważanym za jeden z najlepszych OP w historii anime. Swoją drogą to jak się pozna trochę fabułę to część wizualna openingu też jest bardzo fajna i zarazem trochę śmieszna. W całej serii jest wiele miłych dla ucha kawałków. O dziwo, mimo iż vocal jest japoński to angielskie słowa wymawiane są bardzo wyraźnie. Muzyka w tej serii może spokojnie konkurować o miano najlepszej w historii anime – według mnie jest na pierwszym miejscu ex-quo z tą z FLCL.
Na koniec jeszcze dodam, że grafika jest naprawdę ładna i miła dla oka. Nawet, jeśli nie jesteś fanem muzycznych anime, a ja do nich bynajmniej nie należę, to Becka ominąć nie możesz. Po prostu sugoi.
|
|