Konnichiwa! Pozwólcie, że na początek się przedstawię. Jestem Kintaro Oe – 25-cio letni były student. Nie, nie wyrzucili mnie z uczelni. Sam odszedłem, bo opanowałem cały materiał. Teraz przemierzam świat na moim rowerze chwytając się najróżniejszych prac i ucząc się przy tym życia. Uwierzcie mi na słowo – to może być bardzo przyjemne. No i pozwala zostać bohaterem anime. Co prawda występuję tylko w sześcioodcinkowym OAV-ie ale za to jakim!
Najważniejszym elementem tego anime są moje przygody, których chyba każdy facet by pozazdrościł. Co chwila na swojej drodze spotykam piękne kobiety, którym próbuję zaimponować. Jak sami pewnie wiecie nie jest to łatwe zadanie, więc w każdym odcinku mam pełne ręce roboty. Często udaję, że nie wiem, o co chodzi, że na danej rzeczy się nie znam – to wszystko, aby wywrzeć najlepsze wrażenie na końcu. Przez to muszę wykonywać czynności, których wiele osób o moich zdolnościach ominęłoby szerokim łukiem. Ja jednak z miłą chęcią podejmuję się tych zadań i bez słowa narzekania sprzątam, gotuję, czy pomagam innym w wygraniu wyborów. Wszystkie spostrzeżenia mogące być przydatne w przyszłości zapisuję w swoim notatniku. Owy notatnik to dla mnie najcenniejsza rzecz na świecie. Mam tam wszystko – portrety moich wybranek, ich wymiary, szczegóły dotyczące każdej z nich oraz wymyślone przeze mnie złote myśli (np. „kobiety są straszne”).
Jednak musicie wiedzieć, że nie tylko dziewczyny mi w głowie. W końcu nie na darmo narrator na zakończenie prawie każdej mojej przygody mówi: „I być może, pewnego dnia uratuje nie tylko Japonię, ale i cały świat!” Co prawda jak dotąd nie uratowałem ani Japonii ani świata, jednak całe życie przede mną. Na razie udało mi się zrewolucjonizować szkolenie na pływaków, nie dopuścić do fałszywego małżeństwa, zamknięcia rodzinnej restauracji i kilka innych rzeczy, zawsze zyskując w zamian kobiecą wdzięczność i przyjaźń (2 razy nawet coś więcej).
Co do oprawy wizualnej to widać, że produkcja ma już swoje lata (na dzień dzisiejszy 11). Przez to animacji komputerowej nie doświadczymy, jednak nie koniecznie musi to być minus. Zarówno tła, postacie jak i mój niezawodny rower Mikazuki 5 zostały dobrze narysowane. Autorzy świetnie przedstawili walory kobiece, które mogą konkurować z innymi, nawet nowszymi anime. Co do muzyki, to ekspertem nie jestem (jestem byłym studentem a nie, Dj-em), ale w moim odczuciu nie przeszkadza, ani nie zachwyca – jest po prostu przeciętna.
No i przyszedł czas, aby się pożegnać. W końcu jest jeszcze wiele miejsc, do których muszę dojechać na moim rowerze. Tak, więc nawet, jeżeli nie lubicie humorystycznych anime to „Golden Boy’a” warto obejrzeć chociażby ze względu na całkiem imponujący wachlarz moich min. Tymczasem nauka, nauka, nauka, nauka...
Reżyserzy:
Hiroyuki Kitakubo
Tatsuya Egawa
Scenariusz:
Tatsuya Egawa
Hiroyuki Kitakubo
Kenji Takemura
Muzyka:
Joyo Katayanagi
Kintaro Oe:
Mitsuo Iwata
|
|